IMG_9594.JPG

‚Stawiam ją ponad wszystko. Słyszę ją wszędzie. To ona powoduje, że chcę cieszyć się życiem nie tylko w świecie stworzonym wewnątrz własnego umysłu. To ona powoduje również, że czasami sprawiam wrażenie człowieka kompletnie oderwanego od rzeczywistości.’ 

Mariusz Duda - Riverside / Lunatic Soul.

To prawda - muzyka jest wszędzie. To rytm naszych kroków, turkot jadącego pociągu, śpiew ptaków i bicie naszego serca, nasz puls. Całe nasze życie to epicka piesn, to dzieło symfoniczne. Jest intro, wzloty i upadki czyli libretto (akcja dramatyczna), czasem jest Allegro, rzadziej ( zwłaszcza na starość) prestissimo a zazwyczaj jest moderato... A i tak wszystko zmierza do ostatniego aktu: "Plaudite, amici, comedia finita est" , czyli Cieszcie się (klaszczcie) przyjaciele komedia skończona: 

Jak miał powiedzieć Beethoven zanim wyzionął ducha. Wg innych źródeł jego ostanie słowa brzmiały (na widok przyniesionych 12 butelek wina od swego wydawcy) : ‚Szkoda. Szkoda, że za późno...’ 

Muzyka jest pomostem między nasza zewnętrzna powłoka i tym co wewnątrz jest ukryte głęboko, intymne, transcendentne. Budujmy mosty, rozwalajmy mury!

 

Według mnie nie ma czegoś takiego jak zła muzyka - jest lepszy lub gorszy sposób jej wykonywania. Liczy się szczerość i ten ekshibicjonizm, który cechuje twórcę, chcącego podzielić się ze słuchaczem odłamkiem swoje duszy. Jakość może być kiepska, poziom artystyczny odbiegający od standardów. A jednak w dalszym ciągu to może być doznanie mistyczne, powodujące nierzadko gęsia skórkę lub głębokie wzruszenie. Niech przykładem tu będzie muzyka punkowa, tak bardzo marginalizowana   czy wręcz wyśmiewana przez mędrków, teoretyków i znawców. Są utwory śpiewane słabo, grane ‚koślawo’ na niedostrojonej gitarze, a jednak uwielbiane i porywające. Jest w tym szczerość, serce i dusza.

 

Ja na przykład nigdy nie zrozumiem, jak można słuchać techno, a są miliony osób którzy uwielbiają ten powtarzający się rytm ze zwielokrotnionymi basami. Ja lubię metal, styl muzyczny którzy wielu określi jako sieczkę, hałas i bezwład. Dla mnie to harmonia, składnia i kontynuacja dzieł Bacha, Beethoven’a. Ten sam niewidoczny i nieokreślony spirit, który natchnął klasycznych kompozytorów, ten sam który dał impuls wewnętrznej tęsknocie za wolnością niewolnikom na polach bawełny, który zrodził czarnego bluesa jazz i rock and roll. A stad już krótka droga do dzisiejszego rocka, metalu czy hip hopu czy właśnie techno! Fani techno, słuchajcie swej muzyki i cieszcie się nią. Najwyżej włożę słuchawki i puszczę sobie Reign in Blood Slayer’a 



 

Warto pamiętać o tych co odeszli, o tych znanych cenionych jak i nad milionami bezimiennych twórców natchnionych tym duchem / spiritem nieuchwytnym, dzięki którym możemy rozkoszować się najwspanialszym darem, dającym nam spokój, relaks, zadumę. A czasami dobrego kopa, euforię czy szaleństwo. 

 

Gratias Maximas, Polihymnio!
 

Piotr Majcherczyk

 Darek Dusza wywiad

  1. Jakie są losy Ziuty i jej wybranka?

 

  • Jeśli pamiętacie Ziute, to była to pani dość mocno zbudowana, no raczej otyła. Obecnie wyglada zupełnie inaczej. Rozwiodła się z hrabia, zapisała się na terapie, zrzuciła 52 kg i obecnie jest wysportowana, szczupła biznes-woman i prowadzi sieć restauracji. Natomiast, niestety, jej mąż hrabia - tak wtedy rozpaczał nad jaj uroda, zle skończył... Obecnie znajduje się na fotelu, trzymając w ręce kufel z piwem i pilota i ogląda telewizje polska. Zle skończył....

  1. Gdyby nie kariera muzyczna, czym byś się zajmował: leśnik, pszczelarz?

 

  • Tutaj może troszkę poważnie odpowiem, bo dawno dawno temu, będąc w liceum zastanawiałem się co w tym życiu robić. Może  zle zastanowiłem bo poszedłem na Politechnikę na wydział elektryczny, którego zreszta nie ukończyłem i chyba niepisane było mi zostać inżynierem. Natomiast bardzo poważnie interesowałem się ochrona środowiska, która zawszą w jakiś sposób mnie interesowała i tak sobie wyobrażałem, ze mógłbym w takim szczytnym zawodzie pracować. Jednak w tamtych czasach ta praca sprowadzała się do chodzenia po haldach i sprawdzania jakiś rachitycznych drzewek, które tam na nich rosły i trochę mnie to zniechęciło. Ale może, może... jakbym te studia skończył...

  1. W której formacji muzycznej czułeś się najlepiej: Smierć Kliniczna, Shakin’ Dudi, Redakcja?

 

  • Hm. Odpowiedz brzmi: w każdej. Dlatego, ze każda z wymienionych formacji przypadała na jakiś tam okres życia, doświadczenia i w każdej mogłem robić coś innego. Smierć Kliniczna to była taka wielka praca zespołowa , godziny prób, siedzenie w piwnicy,  później koncerty i festiwale. Tak bardzo na powaznie i z dużym zaangażowaniem. 

  • Shakin Dudi było bardziej luźne i rozrywkowe, ale tez z kolei dawało poczucie dystansu do tego świata. Pozwalało jakby wytrzymać ten obłęd komuny. Natomiast Redakcja, ten zespół z ostatnich lat, który w zeszłym roku zakończył działalność, w jakiś sposób pozwalała spojrzeć wstecz na te wszystkie działania dlatego, ze na koncertach Redakcji również wykonywaliśmy utwory Śmierci Klinicznej, Aburdu i innych moich wcześniejszych przedsięwzięć. 

 

 

  1. Pędzone w domu: wino, nalewka czy bimber?

 

 

  • Odpowiedz: A i B. C jeszcze nie próbowałem. Ale nie wiem czy nas nie zmusza do takich działań, jeszcze kilka lat i być może weźmiemy się za bimber :) Natomiast wino robię kiepskie, z aronii wyszło mi w zeszłym roku ale takie z winogrona mam fatalne i na prawdę trudno z nich coś wycisnąć. Ale nalewkami nie mogę się chwalić bo robi je moja zona - wyśmienite! Wyśmienita aroniowke, na bazie oczywiście spirytusu. No nie wódki: wódka jest dla dzieci :)  Na bazie spirytusu i dobrego czerwonego wina! I oczywiście aronie sam zrywam w ogrodzie. Druga ukochana nalewka jest wiśniówka! Która bardzo lubię. Lubię nalewki, ale żeby były wytrawne i nie były zbyt słodkie i mulace. Także wino - tak, nalewka - tak. Nie było pytania o piwo, zastanawiałem się czy nie spróbować swoich sił, ale nie mam specjalnie w domu warunków. Zreszta jest tyle innych fajnych zajęć - nie da robić się wszystkiego naraz. 

 

  1. Rzeczywistość post-covidowa: pozytywy i negatywy.

 

  • Kasa, misiu, kasa. Cała nasza branża: muzycy, twórcy, klepią biedę przez ostatnie półtora roku, nie licząc kilku o których państwo pamiętało, wywalając lekka ręka jakieś miliony a jakoś o reszcie chyba jednak zapomniało. Ale trudno. Staramy się jakoś sobie radzić, natomiast nie ma koncertów, mało się dzieje. Ja zacząłem teraz przygotowywać materiał do mojego nowego zespołu: Darek Dusza i Demony - nowe piosenki, nowe teksty, coś tam już wstawiłem na Fejsie. Większość mam wstępnie nagrana, zobaczymy co będzie, na pewno w lecie pierwsze numery się ukażą. A może do końca roku jakoś vinyl albo cd. Nie mam jeszcze jakiś konkretnych planów bo ta rzeczywistość jest nader niepewna! Pozytywów nie znajduje, no może to ze mnie i moim znajomym udaje się jakoś przeżyć, jakoś walczymy, usiłujemy coś robić. ale bez ‚tego’ byłoby o wiele lepiej. Do negatywów tez trzeba zaliczyć to ze wielu znajomych odchodzi, umiera. Nie tylko z powodu COVIDa, teraz już z ‚mojej polki’ zabierają co jest bardzo przykre bo ten świat się taki dziurawy robi...

 

  1. W której formacji muzycznej czułeś się najlepiej: Smierć Kliniczna, Shakin’ Dudi, Redakcja?

 

  • Hm. Odpowiedz brzmi: w każdej. Dlatego, ze każda z wymienionych formacji przypadała na jakiś tam okres życia, doświadczenia i w każdej mogłem robić coś innego. Smierć Kliniczna to była taka wielka praca zespołowa , godziny prób, siedzenie w piwnicy,  później koncerty i festiwale. Tak bardzo na powaznie i z dużym zaangażowaniem. 

  • Shakin Dudi było bardziej luźne i rozrywkowe, ale tez z kolei dawało poczucie dystansu do tego świata. Pozwalało jakby wytrzymać ten obłęd komuny. Natomiast Redakcja, ten zespół z ostatnich lat, który w zeszłym roku zakończył działalność, w jakiś sposób pozwalała spojrzeć wstecz na te wszystkie działania dlatego, ze na koncertach Redakcji również wykonywaliśmy utwory Śmierci Klinicznej, Aburdu i innych moich wcześniejszych przedsięwzięć. 

6. Twoje Credo życiowe.

-Nie mam - po prostu żyje.

  1. Czy rybę wyłowiona z wody należy wypuścić czy łupnac ja w łeb i zjeść na kolacje?

 

  • Jeśli ktoś ma ochotę by ja lupnac w łeb i zjeść ( zgodnie z przepisami) to proszę bardzo, jego wybór. Ja ostatnia rybę lupnalem w łeb z 15 lat temu . Powiem szczerze - w naszych wodach jest bardzo mało ryb, wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem i w ogóle zabieranie jakieś dużej ilości ryb jest złe. Nawet jeśli przepisy na to pozwalają. Dlatego ze bardzo sobie ten wodny świat wtedy zubożamy i są bardzo trudne warunki zeby się odrodził i szczególnie ze rzeki są prostowane, rowy meliorowane, jeziora zdychają od nadmiaru środków do ochrony roślin. Sytuacja jest fatalna po prostu. I ... ja na kolacje mogę zjeść coś innego.

  1. Czy pomysł na Zombie na festiwalu punkowym wziął się z obserwacji uczestników pod wpływem IXI i DDT?

 

  • (Śmiech) No, na festiwalach ludzie są pod wpływem wszystkiego co zostało wymyślone. I na pewno , z racji tego, ze przez ileś lat zjeździłem większość festiwali i rockowych i punkowych i jakiś tam niezależnych to naobserwowalem się , a czasami i w lustrze się człowiek naobserwowal... Wiec w jakiś sposób na pewno to jakoś zainspirowało zeby to w książce napisać; Zombie Fest. Jak Zombie wyglądają, jak się zachowują.

  1. Czym jest sens życia?

 

  • Pytanie proszę przekierować do Monty Pythona.

 

  1. Czy umiesz grać heavy metal?

 

  • Nie, nie umiem. Nawet odważę się powiedzieć, ze nie lubię heavy metalu. Natomiast mam wielki szacunek do muzyków heavy metalowych, bo jak wiecie, akurat w tej działce, polskie zespoły radzą sobie świetnie! Chyba najwyżej ze wszystkich gatunków oceniany jest polski metal! No i znając się trochę na graniu na gitarze, podziwiam gitarzystów metalowych, którzy wkładają mnóstwo pracy, na prawdę mnóstwo! I talentu tez oczywiście potrzeba zeby grać te skomplikowane podziały, riffy. Także: pełen szacun, grać nie umiem ale słuchac tez nie muszę.

 

  1. W latach 80’ grałeś na Ibanezie. Pytanie przewrotne: Fender czy Gibson and why?

 

  • Grałem na ibanezie, bo wtedy nie było mnie stać na Fendera! A tak w ogóle to cudem tego ibaneza kupiłem w tak zwanym Peweksie muzycznym. To był taki sklep (w Polsce obowiązywała taka waluta jak polski złoty) gdzie mogłeś płacić bądź dolarami bądź takimi bonami towarowymi. No i gdy kupowałem tego ibaneza to on kosztował 500 dolarów a przeciętna pensja w Polsce wynosiła 20 dolarów... Czyli biegli w matematyce już wyliczyli, ze 25 pensji krajowych poszlo na mojego ślicznego Ibaneza. Mam go do dzisiaj, lubie te gitarę, towarzyszyła mi w wielu fajnych sytuacjach. Zagrałem dużo koncertów na niej, nagrałem kilka płyt. Natomiast teraz: mam Fendera Stratocastera, ale nie gram na nim. Gram na Suhr, to taka gitara customowa , gram na modelu Telecastera. Bardzo piękne wiosło o takim bardzo mocnym szerokim brzmieniu. Tak ja zdołowali, ze raczej trzeba basy wycinać z tej gitary niż coś tam dodawać. A po drugie dla mnie bardzo wygodne. A dlaczego nie Gibson? Dlatego, ze... Ze względu na gryfy. A także ze względu na muzykę, która gram. Ja mam stosunkowo małe łapy, bardziej mi pasuje gryf Telecastera, niż duże i szerokie gryfy gibsonowskie. A muzycznie: Gibson to gitary o potężnym brzmieniu, a ja jednak zawsze grałem punk rocka albo rock n rollla. Gdzie do takiej muzyki takie bardziej Fendero-podobne gitary pasują.

 

  1. Co dalej - jakie następne projekty muzyczne / tekstowe / literackie?

 

  • Mówiłem już o projekcie Darek Dusza i Demony. Na razie w jego skład wchodzę ja. Wygrałem konkurs na najlepszego gitarzystę, także ćwiczę i robię te utwory :) Więcej szczegółów nie mogę zdradzić, ale sprawę wokalu tez mam rozwiązana. A poza tym pisze teksty, w tym roku tak się rozwiązało ze dużo tekstów na zamówienie pisze. Co do spraw literackich to wyglada to słabo, napisałem książkę - kryminał i teraz się bujam próbując znaleźć wydawcę. I bardzie poważnie się zastanawiam czy nie wydać jej samodzielnie albo w jakimś niezależnym wydawnictwie, tak jak ta moja autobiograficzna, która wydałem wspólnie z Markiem Niewiarowskim, czyli  z ZIMA Records.  

 

 

  1. Najlepsza książka, najlepsza płyta, najlepszy film.

 

  • Pytanie trudne, dlatego ze odpowiedz zależna jest od nastroju, ciśnienia atmosferycznego, zachmurzenia. Odpowiedz każdego dnia mogła by być inna. Ale tak na szybko: wielki sentyment mam dla Paragrafu 22. Z muzyki bardzo kocham i szanuje The Clash i London Calling. A jeśli chodzi o film to niezmiennie od wielu wielu lat bawi mnie Miś. I ten Miś idealnie pasuje do współczesnych czasów. 

 

To tyle, pozdrawiam: Darek Dusza.

 

Rozmawiał Piotrek Majcherczyk.